-

beczka : Katolik Rzymski

Czy jacykolwiek liderzy są w ogóle potrzebni?

lider, czyli kto? Z angielskiego leader, bierze swoje pochodzenie od słowa „to lead”, czyli prowadzić. A więc prowadzący, ktoś, kto jest na przedzie grupy ludzi lub ten, który ją prowadzi, ale również sobą reprezentuje resztę, czyli, podążającą za nim; szczebel w hierarchii niżej. 

Tutaj dygresja. Jeśli spotykamy się np. z takimi zwrotami w mediach jak „przyjaciele indian”, to wiadomo, że one zostały gdzieś wymyślone, bynajmniej nie dla dobra indian, ale żeby można było łatwiej nimi zarządzać. Tak samo jest ze zwrotem lewica i prawica, które ktoś wymyślił, które na przestrzeni lat znaczą co innego, a obecnie uczy się o nich w szkołach, jako jedynie słusznym określeniu poglądów politycznych. To trochę jak z tym kapitalizmem. Tutaj polecam książkę Toyaha„O zapomnianej łodzi...”, gdzie sama śp. prof. Gilowska wyjaśnia, że to jest tak naprawdę nie wiadomo co. 

Więc o co chodzi z tymi liderami? Czy oni są niezbędni? Nie jest to prosta sprawa, gdyż to zależy od tego, czy organizacja, której przewodzą istnieje, czy też jest wykreowana sztucznie, np. poprzez propagandę. No bo jeśli grupa której przewodzi lider jest wykreowana, to i sam lider nie jest autentyczny. Naturalnie, że w organizacjach autentycznych są oni niezbędni, choćby po to żeby daną organizację kojarzyć z liderem i w ten sposób móc się porozumieć i kontaktować z daną organizacją. Co innego oczywiście, gdy mamy wystruganego lidera, wykreowanej, wymyślonej organizacji. Taki lider i jego organizacja to jest jakaś funkcja, usługa, pośrednik, który bardziej przeszkadza niż pomaga danej grupie oraz działa na jej niekorzyść. No i przede wszystkim łakomy kąsek dla liderów prawdziwych, bo mając w kieszeni fałszywego lidera można go i jego organizację łatwiej deprawowoać niż liderów prawdziwych. Trzymajmy więc się mocno, gdy widzimy liderów nie wiadomo skąd wziętych, kokietujących ładną mową, gdyż są to najczęściej podstawieni najemni pastuchowie wpatrzeni w pieniądze tego, kto ich najął.

Prawdziwą miarą niech będą produkty, rozwój i ich jakość. To zwłaszcza ta ostatnia mówi o mocy danej organizacji. Czystość intencji jest w tym bardzo ważna, a w ostatnim tekście Coryllus dał idealną miarę na ich test, gdzie jak papierkiem lakmusowym można sprawdzić kwaśność wbrew pozorom nie tylko artystów:

„Jeśli artysta nie doskonali swojego warsztatu, to znaczy, że jego intencje nie są prawdziwe”

A więc doskonalmy nasz warsztat i róbmy swoje. Góra stoi.



tagi: propaganda  kultura  media  sztuka  zagrozenia  liderzy 

beczka
10 stycznia 2018 19:59
17     673    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
jolanta-gancarz @beczka
10 stycznia 2018 20:33

Piękna notka! Krótko, a z sensem.

Co do prawdziwych liderów, to jakoś mi się głownie z kolarstwem na długich dystansach kojarzą. I "zółtą koszulką lidera Wyścigu Pokoju";-)

Ale tam wysiłek, żeby oderwać się od peletonu, często wraz z grupą, a potem zachować prowadzenie, był autentyczny. My mamy, niestety najczęściej do czynienia nawet nie z pastuchem, ale przewodnikiem stada. Lemingów.

zaloguj się by móc komentować

Shork @beczka
10 stycznia 2018 20:46

lider -nie mylić z autorytetem

zaloguj się by móc komentować

beczka @jolanta-gancarz 10 stycznia 2018 20:33
10 stycznia 2018 20:52

No i tutaj możemy z tymi kolarzami(zakładając że mamy świat idealny i nie istnieje doping) posłużyć się tym doskonaleniem warsztatu, czyli treningowi, który czyni mistrza.

zaloguj się by móc komentować

beczka @Shork 10 stycznia 2018 20:46
10 stycznia 2018 20:53

Jak najbadziej, patrz wstęp. Autorytet to jakiś wynalazek nowych, wspaniałch czasów.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @beczka 10 stycznia 2018 20:52
10 stycznia 2018 21:08

Leader to po polsku przodownik. 

zaloguj się by móc komentować

beczka @Grzeralts 10 stycznia 2018 21:08
10 stycznia 2018 21:10

Mnie się wydaje, że przywódca, od przywodzić. Ale trzeba by jakiegoś polonisty.

zaloguj się by móc komentować

Shork @beczka 10 stycznia 2018 20:53
10 stycznia 2018 21:28

alesz wrencz przeciwnie. To stara jak świat manipulacja

zaloguj się by móc komentować

valser @beczka
10 stycznia 2018 21:35

Z tym liderowaniem to jest jednak inaczej. Duzy temat generalnie.

Z  doswiadczen wynika, ze sa trzy poziomy przywodztwa, ktore wiaza sie bezposrednio z tym w jaki sposob sie to przywodztwo nabywa.

Poziom pierwszy - "nominated" - lider z mianowania. Tutaj jest najwieksze prawdopodobienstwa trafienia na pole minowe, najwiecej bledow, przypadkow, braku odpowiedzilnosci

Poziom drugi - "voted" - lider z wyboru grupowego. Wieskzosc uznala, ze wybiera Janusha na lidera. Abstrahujac od tego, ze wiekszosc moje sie po prostu mylic, to jeszcze moze byc tak, ze od Janusha nie ma lepszych, a to wcale nie oznacza, ze Janush bedzie dobrym liderem.

Poziom trzeci - "take leadership" - przejecie przywodztwa - to najbardziej naturalna i skuteczna forma przewodzenia. Dobry lider zawsze rozpozna sytuacje, kiedy musi wystapic i wziac ciezar odpowiedzialnosci na siebie. Przywodztwo to przede wszystkim odpowiedzialnosc, ktora trzeba na siebie wziac.

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @beczka 10 stycznia 2018 21:10
10 stycznia 2018 21:42

Gra słów. Jak ktoś mówi, ze chce być przywódcą, to myśli o byciu komendantem. A z kolei ludzie mają tendencje, żeby na przywódców wybierać sobie przodowników. 

zaloguj się by móc komentować

beczka @Grzeralts 10 stycznia 2018 21:42
10 stycznia 2018 21:48

Przodownik mi się strasznie kojarzy z przodownikiem pracy.

zaloguj się by móc komentować


beczka @valser 10 stycznia 2018 21:35
10 stycznia 2018 22:01

Racja. Tutaj rozwijasz temat o wybór liderów w organizacjach, czyli jak wybieramy w organizacjach prawdziwych, a jak w tych wystruganych z banana. To z kolei wiąże się z tematem o  rodzajach i typach organizacji.

Specjalnie nie pisałem jakiegoś dużego tekstu, bo nie chcę wchodzić do tego labiryntu wątków.

Chodzi generalnie o to, że nasi wrogowie będą dążyć do stosowania poziom-1 i starać się zdeprawować poziom-2, a wyniku tej deprawacji poziom-3

 

zaloguj się by móc komentować

tomaszstachura @beczka
10 stycznia 2018 22:17

W ogóle jest potrzebne przywrócenie hierarchii oraz poszanowania dla niej i dla autorytetów jako pewnym szerokopojętym stopniem gradacji. Zauważmy, że nie po to neomarksizm zawłaszczył sobie szkoły by pozostać tam i je po swojemu rozwijać, ale właśnie po to, aby zniszczyć szacunek dla tytułów, hierarchii itd. Jak to zrobić? Sprawa jest banalna: tworzyć i odzyskiwać szkoły przywracając hierarchiczną strukturę i autorytety, jednak nie na zasadzie przymusu (poza szkolnictwem podstawowym i licealnym), ale ciężko wypracowanego szacunku przez LATA, jak nie DEKADY. Dzieciaki i młodzież nie jest głupia i w końcu dostrzeże kto "pieprzył bzdety" a kto uczył konkretów i porządnych rzeczy, ale wtedy musimy mieć system, który pozwoli im "uznać" autorytet czyli muszą być gotowe struktury czyli np. szkoły, w których będzie system hierarchiczny a wszelka rewolucyjna propaganda nie będzie wpuszczana. A aby propaganda nie dotała się i przesiąknęła tych szkół musi być WOLA i KASA. Tyle w temacie tak na pierwszą myśl.

zaloguj się by móc komentować

valser @tomaszstachura 10 stycznia 2018 22:17
10 stycznia 2018 22:21

My tu mamy zlew na ten caly neomarskizm, mniej wiecej taki sam jak na twoje glupoty, ktore tu od dzisiaj wypisujesz. Twoje liderowanie nie wykracza poza wyprowadzenie psa na spacer.

No i na dodatek sie przyznales, ze nie masz kasy.

zaloguj się by móc komentować

onyx @valser 10 stycznia 2018 22:21
10 stycznia 2018 23:08

Podoba mi się jak ostatnio piszesz, nie bierzesz jeńców ;) Gość się władował na gotowe i nie ma nic prócz dobrej rady. No i banował będzie tych co nie będą chcieli słuchać. Może on jest od Ryszarda Petru? Rysiek też ma jakiś nowy plan.

zaloguj się by móc komentować

valser @onyx 10 stycznia 2018 23:08
11 stycznia 2018 10:35

Dzieki onyx. Mysle, ze ci ktorzy wchodza na blog coryllusa 2-3 lata sa juz na tyle wytrenowani, ze im kitu juz nikt nie pocisnie. Za chwile blogowisko bedzie mialo roczek. To jest wiek, w ktorym dziecko uczy sie chodzic i mysle, ze tak na to trzeba patrzec. Ja co jakis czas sie lapie na glupotach, ktore popelniam. Na szczescie one mnie niewiele kosztuja, a to znaczy, ze nie sa sprawy duzego kalibru. W sprawach zasadniczych sie nie myle. Od spraw na ktorych sie nie znam trzymam sie z daleka, a jesli sie juz za nie biore to musze miec 120% przekonanie, ze i tak potrafie je wykonac.

Mialem dobry 2017 rok, co troche uspilo moja czujnosc i przestalem pewne obszary kontrolowac. Mowiac inaczej - przestalem byc sam dla siebie liderem. A lider to ktos taki, kto juz nad soba ma tylko Pana Boga. Ktos kto ma malo czasu na podjecie decyzji i nie moze sie mylic. Ktos kto ma los wlasny w swoich rekach i od kogo zaleza losy innych, ktos kto nie tylko za siebie jest odpowiedzialny.

Od 1944 roku - to juz na pewno - jestesmy w sytuacji w ktorym golodupce, chlopi panszczyzniani musza podejmowac decyzje jak liderzy, bo szlachty i arystokracji juz nie ma. W ich miejsce przyszli bandyci i zlodzieje i zaczeli liderowac, czyli ustawiac innych. To sie oczywiscie zaczelo duzo wczesniej, ale nie o tym chce pisac. Do pomocy zlodziejo-bandyterka ma takich stachurow co tu przylaza i maja opinie.

Teraz stara spiewka - ludzmi, ktorzy sa na etatach budzetowych, ich opinia jest o wiele latwiej manipulowac, niz opinia tych, ktorzy musza sie nagimnastykowac, zeby do kieszeni wpadl tysionc. Ci co maja zorganizowane zycie na etacie maja moim zdaniem powazne ograniczenia jesli chodzi o postrzeganie spraw i gloszenie opinii. Wielokrotnie zreszta juz to wspominalem. Ludzie wolni - tzn. tacy, ktorzy nie maja etatu i szefa to ostatni szereg ludzi, ktorzy moga byc naturalnymi liderami, ktorzy musza podejmowac decyzje pod presja czasu i okolicznosci i nie moga sie mylic, bo to moze ich kosztowac zycie. Czlowiek na etacie takiej presji nie ma, a jesli ma to i tak ma mozliwosc zastosowania spychoterapii, konsultacji, ucieczki od odpowiedzialnosci, zwalenia roboty na innych, pojscia na platne zwolnienie chorobowe, itp. To nie jest material na lidera.

Ja oprocz tego, ze dzialam sam zarabiajac na zycie, gdzie nie potrzebuje pomocnikow i doradcow, to jeszcze w sezonie, 2-3 razy w tygodniu "prowadze" mecze hokejowe. Lideruje jednym slowem i jestem odpowiedzialny za to, zeby sie ludzie podczas zabawy jaka jest hokej po prostu nie pozabijali. Okolicznosci sa takie, ze trzeba byc czujnym i skoncentrowanym w kazdej sekundzie, szybko i trafnie rozpoznawac okolicznosci, znac przepisy lepiej niz cala reszta i i nie mam prawa do bledu. Musze sie do kazdego meczu przygotowac jak do wojny. W nizszych ligach sedziuje sie ciezko, bo masz do czynienia z ludzmi o niespelnionych ambicjach, ktorych sen o wielkim hokeju realnie sie skonczyl, a ambicje i samoocena sa duzo wyzsze od realnych mozliwosci. Ten dysonans, ten brak rownowagi miedzy realnymi mozliwosciami, a urojeniami na temat wlasnego poziomu jest przyczyna konfliktu. Dobry zawodnik, jak straci krazek, a ma fizyczne i techniczne mozliwosci zeby go odzyskac, to bedzie gral w hokeja. Slaby wezmie kij i bedzie cie walil po rekach. Jak na to nie zareagujsz i nie wyslesz go na dwie minuty to jest wojna, za ktora sedzia ponosi odpowiedzialnosc w glownej mierze.

W sobote jade na mecz do Flims, a w niedziele rano sedziuje w Davos swoj 45 mecz w tym sezonie. A za dwie godziny trening na lodzie.

zaloguj się by móc komentować

beczka @tomaszstachura 10 stycznia 2018 22:17
11 stycznia 2018 16:51

Proponujesz naprawić i usprawnić istniejący system autorytetów i liderów, podczas gdy jasno wykazałem, że jest on uzależniony od tego czy liderzy są autentyczni, czy też wystrugani. Nie można obydwu trzymać ich w jednym worku. Naturalną metodą odddzielenia jednych od drugich jest czas, jednak obecnie nie jest to dobra metoda, bo wystrugani liderzy są coraz lepsi w swoim aktorstwie, a oszukane dotacje przedłużają ich żywotność. 

Lepiej ich olać i zdać się na test doskonalenia warsztatu. Czy lider doskonali warsztat? To już nie zawsze niestety można rzeczowo sprawdzić, ale jeśli to ukrywa to wtedt też coś znaczy.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować